- Aktualności
- Gazetka
- Stopolanka Nr 2/2009
- Czy wiesz że...
- Święta, święta...
- Boże Narodzenie w poezji
- Z pamiętnika nastolatki...
- Do zastanowienia
- zwierzęta nasi młodsi bracia
- Szkolne sprawy
- Opowieści zegarów
- Świąteczne zagadki
- Hej kolęda, kolęda...
- Kącik recenzenta
- Stopolanka Nr 1/2009
- Archiwum
- Rekrutacja
- Organ prowadzący
- Nasze sukcesy
- O szkole
- Plany lekcji
- Co poza nauką
- Konkursy
- Nasi Przyjaciele i Sponsorzy
- Projekty
- Kontakt
- Ligi Zadaniowe
- Galeria zdjęć
- Dokumenty do pobrania
Pracownia komputerowa
Kącik recenzenta

Mikołajek
Dnia 13 grudnia byłemw Multikinie na filmie „Mikołajek”. Jest to ekranizacja książek o Mikołajku napisanych przez Rene Goscinnego i zilustrowanych przez Jeana- Jacquesa Sempe w latach 50.
Film oraz książka pochodzą z Francji, ale dzięki temu, że Goscinny był polskiego pochodzenia, książki trafiły do naszego kraju.
Reżyserem filmu jest Laurent Tirald, a scenarzystami są: Alian Chabat i George Vineron.
Weszliśmy do sali kinowej nr 6. Ze zwiastunu, który widziałem w Internecie i internetowej recenzji, wnioskowałem, że film będzie bardzo dobry i fajny. Po 15 minutach reklam Mikołajek się zaczął…
Na początku filmowy Mikołajek przedstawia swoich rodziców i kolegów. Później okazuje się, że Joachimowi, koledze Mikołajka, urodził się braciszek. Opowiada wszystkim, jak jest strasznie mieć brata. Następnego dnia Mikołajek podsłuchuje rozmowę rodziców, z której wynika, że on też będzie mieć brata. Oczywiście pomyliło mu się, bo rodzicie rozmawiali o wizycie państwa Moucheboume. Mówiąc to kolegom, wyrażał obawę, że rodzice zajmą się nowym bratem, a go porzucą w lesie jak Tomcia Palucha, o którym uczyli się w szkole.
Mikołajek i jego koledzy chcą wynająć gangstera, a zamiast tego dodzwaniają się do warsztatu samochodowego i następuje kolejna pomyłka. Czy Mikołajkowi uda się rozwiązać wszystkie problemy i sprawić, żeby rodzice nie porzucili go w lesie? Obejrzyjcie, to się dowiecie.
Po filmie miałem takie refleksję: był trochę mało spójny, bo były fragmenty z opowiadań Goscinnego np. Lekarze, Wizyta państwa Moncheboume, Minister, Usprawiedliwienie Kleofasa, Opuszczony plac i inne.
Dowiedziałem się też od innych redaktorów gazetki, że polskie głosy były podłożone z audycji radiowej. To mnie zdziwiło. Ale ogólnie film mi się bardzo podobał, chciałbym nawet pójść na niego jeszcze raz. I zachęcam innych do jego obejrzenia. Nie oceniajcie filmów bez obejrzenia ich, bo jak się pomyśli, że film jest głupi, bo inni tak mówią, to się będzie uprzedzonym i nie pójdzie na film.
Dnia 13 grudnia byłemw Multikinie na filmie „Mikołajek”. Jest to ekranizacja książek o Mikołajku napisanych przez Rene Goscinnego i zilustrowanych przez Jeana- Jacquesa Sempe w latach 50.
Film oraz książka pochodzą z Francji, ale dzięki temu, że Goscinny był polskiego pochodzenia, książki trafiły do naszego kraju.
Reżyserem filmu jest Laurent Tirald, a scenarzystami są: Alian Chabat i George Vineron.
Weszliśmy do sali kinowej nr 6. Ze zwiastunu, który widziałem w Internecie i internetowej recenzji, wnioskowałem, że film będzie bardzo dobry i fajny. Po 15 minutach reklam Mikołajek się zaczął…
Na początku filmowy Mikołajek przedstawia swoich rodziców i kolegów. Później okazuje się, że Joachimowi, koledze Mikołajka, urodził się braciszek. Opowiada wszystkim, jak jest strasznie mieć brata. Następnego dnia Mikołajek podsłuchuje rozmowę rodziców, z której wynika, że on też będzie mieć brata. Oczywiście pomyliło mu się, bo rodzicie rozmawiali o wizycie państwa Moucheboume. Mówiąc to kolegom, wyrażał obawę, że rodzice zajmą się nowym bratem, a go porzucą w lesie jak Tomcia Palucha, o którym uczyli się w szkole.
Mikołajek i jego koledzy chcą wynająć gangstera, a zamiast tego dodzwaniają się do warsztatu samochodowego i następuje kolejna pomyłka. Czy Mikołajkowi uda się rozwiązać wszystkie problemy i sprawić, żeby rodzice nie porzucili go w lesie? Obejrzyjcie, to się dowiecie.
Po filmie miałem takie refleksję: był trochę mało spójny, bo były fragmenty z opowiadań Goscinnego np. Lekarze, Wizyta państwa Moncheboume, Minister, Usprawiedliwienie Kleofasa, Opuszczony plac i inne.
Dowiedziałem się też od innych redaktorów gazetki, że polskie głosy były podłożone z audycji radiowej. To mnie zdziwiło. Ale ogólnie film mi się bardzo podobał, chciałbym nawet pójść na niego jeszcze raz. I zachęcam innych do jego obejrzenia. Nie oceniajcie filmów bez obejrzenia ich, bo jak się pomyśli, że film jest głupi, bo inni tak mówią, to się będzie uprzedzonym i nie pójdzie na film.
Idźcie na Mikołajka! Zachęcam.
(K. Ł.)
(K. Ł.)


