zwierzęta nasi młodsi bracia

Ptaki w zimie        
Dla ptaków śnieżne święta to nieszczęście                                                                  
  

      Święta się zbliżają wokół pełno zamieszania, zgiełk, wszędzie pełno lampek świątecznych... Biegasz po sklepach, kupując prezenty i wymyślasz potrawy, które znajdą się na stole. Pada śnieg jest pięknie i wszędzie biało.
       To czas szczęśliwy dla ciebie. Ale dla ptaków śnieżne święta to nieszczęście. Chodzą biedne z pustymi brzuszkami-czasem coś się znajdzie, ale nie zawsze, bo o pożywienie nie jest łatwo. Ale możesz im pomóc, kupując lub robiąc solidne drewniane karmniki.
      Sikorki nie pogardzą słoniną, a także orzeszkami, które można kupić w wielu sklepach oraz wszędzie prawie dostępną mieszanką. To z pewnością je zadowoli na ten szczęśliwy świąteczny okres. Tylko tyle wystarczy,aby te głodne zwierzaki były szczęśliwe. Po pewnym czasie wiele się zorientuje, że mogą tam coś zjeść i wszystko zniknie w mgnieniu oka.
One naprawdę potrzebują jedzenia, aby przetrwać ten trudny dla nich czas...

                                                (Panda500)

 Okiem renifera,
czyli "z dziennika Rudolfa,”

       Dziś ja i Mikołaj mieliśmy ciężki dzień. Najpierw, gdy startowaliśmy płoza od sań uległa zniszczeniu, a naprawianie jej zajęło nam dwie godziny. Potem, gdy byliśmy już gotowi, jeden z reniferów zaplątał się w ozdoby choinkowe i aby go odplątać zabraliśmy sobie godzinę z życiorysu.  
       Potem żona Mikołaja postanowiła ugotować MU obiad , zanim cokolwiek zrobi. Musiał czekać i zjeść przygotowany posiłek. Następnie biedny Mikołaj miał przeczytać listy od wszystkich dzieci, które do niego napisały. A ja jako ulubiony renifer Mikołaja musiałem spełniać wszystkie jego prośby.
       Na początek poszedłem pogonić trochę elfy, które zrobiły sobie przerwę na kawę z cynamonem i potrójnym mleczkiem-tak ładnie to pachniało ,że przez chwilkę zapomniałem, co mam zrobić, lecz zaraz oddałem im kartkę od Mikołaja i poszedłem dalej. Tym razem do ciotki, która pomyliła kierunki i wpadła do  masy na pierniki… moja ciocia
miewa humorki, więc przez chwilę miałem ochotę ją tam zostawić. 
       Kolejnym zadaniem było pociągnięcie na
małych sankach 100 już zrobionych i opisanych prezentów, ale nadal została jeszcze niegotowa niezliczona ich liczba.
       Pojutrze gwiazdka a jeszcze tyle do zrobienia i to wszystko na głowie jednego renifera…
       Inne jadły siano, oglądały telewizję albo po prostu spały  w najlepsze.  Tu niesprawiedliwość miała przewagę, tym bardziej ,że ja tu jestem ulubieńcem Mikołaja…
       Później poszedłem zobaczyć, co porabiają małe reniferki bawiące się na dworze. One niestety jak zawsze broiły. Tym razem czerwoną farbą wymazały wielkie plamy z tyłu stajni. Po chwili próbowałem zabrać im pudełko, gdy nagle z dachu spadło trochę strzechy, a ja odskoczyłem, wtykając nos do farby. Próbowałem wszystkiego, lecz na nic, bo z tyłu pudełka widniał napis „wodoodporne i niezmazywalne” . To oznaczało, że do końca życia będę mieć czerwony nos.
     Nic nie dało się z tym zrobić i jestem Rudolfem Czerwononosym.

                                        (Panda500)