- Organ prowadzący
- Plany lekcji
- Co poza nauką
- Konkursy
- Akademia Filmowa
- Projekty
- Nasze sukcesy
- Nasi Przyjaciele i Sponsorzy
- Gazetka
- Stopolanka Nr 1 2011/2012
- Stopolanka Nr 2 2011/2012
- Archiwum
- Stopolanka Nr 2/2009
- Stopolanka Nr 1/2009
- 11 przykazanie
- Szkolne sprawy
- Okiem chomika
- Zabójcza lazania
- Zamach na zupę
- Z pamiętnika nastolatki...
- Czas na poezję
- Warto przeczytać
- Z podróży...Wilno
- Okiem uczestnika
- O tym warto wiedzieć...
- Stopolanka Nr 14
- Stopolanka Nr 13
- Stopolanka Nr 12
- Stopolanka Nr 10
- Stopolanka Nr 9
- Stopolanka Nr 8
- Stopolanka Nr 7
- Stopolanka Nr 3
- Stopolanka Nr 2
- Stopolanka Nr 1
- Stopolanka Nr 8 2010/2011
- Stopolanka Nr 5 2010/2011
- Dokumenty do pobrania
Pracownia komputerowa

Szkolne sprawy
Szkolne sprawy, czyli nie wszystkim jest dobrze
„Tajemnicze Chochliki” Postrach szkolnej szatni !
Od pewnego czasu w naszej szkole grasują chochliki. Te małe potworki robią niestworzone rzeczy. Na przykład, wiążą sznurówki, przekładają buty. Bywa też, że gdy ktoś zostawi w szatni plecak, nieprzyjemny stworek dokładnie go „przetrzepuje”. Jestem ciekawa, po co to wszystko? Wyobraź sobie sytuację. Wchodzisz do szatni i widzisz swoje buty strasznie powiązane i poszarpane. Czujesz się, jakby ktoś uderzył cię w twarz. Rozglądasz się z obawą, czy coś za chwilę nie zaskoczy cię czymś równie mało
zabawnym.
Chochliku, jeśli mnie czytasz, pomyśl nad tym, co robisz?
Jeśli lubisz żarty, zapraszamy do współpracy. Może jakiś zabawny komiks ?
Matylda Grabska
Żółwik albo w co się bawić? Afera na drugim piętrze Tego dnia uświadomiłem sobie, że w żółwiku nie ma nic zabawnego. Zbliżało się południe, gdy nagle przyjemny hałas przerwy został zakłócony rykami i przekleństwami dobiegającymi z górnego piętra. Pomyślałem fajnie jest, coś się dzieje. Gdy nieco później kumpel opowiadał nam zdarzenie z wyższych sfer, pokładaliśmy się ze śmiechu.
Jakiemuś kolesiowi serdeczni przyjaciele zrobili niewinnego psikusa (czy niewinnego?). Otóż wyjęli mu
z plecaka całą zawartość, wywrócili go na lewą stronę, a następnie włożyli rzeczy z powrotem, zapinając plecak. Właściciel nie poznał się widać na żarcie, bo tupał nogami i ryczał, jakby go przypiekali rozżarzonym żelastwem. Wzbudzało to ogólną wesołość.
Gdy historia dobiegła końca, spojrzeliśmy po sobie i jakby na raz dwa trzy powiedzieliśmy Ale to chamskie! Przestaliśmy się śmiać. Właściwie nie rozumiem, po co tyle agresji pod płaszczykiem „niewinnego żartu”? A Wy?
Jakiemuś kolesiowi serdeczni przyjaciele zrobili niewinnego psikusa (czy niewinnego?). Otóż wyjęli mu
z plecaka całą zawartość, wywrócili go na lewą stronę, a następnie włożyli rzeczy z powrotem, zapinając plecak. Właściciel nie poznał się widać na żarcie, bo tupał nogami i ryczał, jakby go przypiekali rozżarzonym żelastwem. Wzbudzało to ogólną wesołość.
Gdy historia dobiegła końca, spojrzeliśmy po sobie i jakby na raz dwa trzy powiedzieliśmy Ale to chamskie! Przestaliśmy się śmiać. Właściwie nie rozumiem, po co tyle agresji pod płaszczykiem „niewinnego żartu”? A Wy?
Kacper Kubara











